Antoś - latorośl Konradków...
Lilypie 2nd Birthday PicLilypie 3rd Birthday Ticker
Dzienniczek rodziców Antosiowy dzienniczek Zdjęcia Księga gości
Antek USG
Tu możecie dowiedzieć się jak się układaja sprawy naszego synka, Antosia.
Poniżej znajdują się kolejne newsy związane z aktualną sytuacją.
Zaglądajcie tu a będziecie na bieżąco z informacjami o drodze Antka przez świat ;-)
Zapraszamy!
Młoda mama




- 15.10.2008 -
Uzupełnienie do Antosiowego słowniczka:

tantam - kasztan
plam plam (albo blam blam) - woda
plum plum - ryba
fa - kaczka
ko ko - kura
pi pi - kurczak
ijo ijo - pojazd uprzywilejowany na sygnale (na swój samochodzik - policyjne BMW mówi "bubu ijo ijo")
koj koj - buty, telefon (dlaczego określane są tym samym słowem - proszę pytać Antka)
ziu ziu - brzuch
ba - palec
ble - śmieci, kosz na śmieci, a ostatnio również liście - bo też leżą na ziemi
dle dle - klocki
błe błe (bły bły) - światło, lampa, latarka
oj oj - kiedy Antoś stara się utrzymać równowagę albo szczególnie uważa, żeby czegoś nie upuścić
czeiii - cześć

Kolejne osiągnięcie Antka - od kilku dni po myciu zębów płucze buzię i wypluwa wodę.

Poza tym do tej pory nie wspominaliśmy chyba o umiejętności doskonalonej przez Antosia od prawie roku - o rozpoznawaniu liter. Zaczęło się od dużych, wyraźnych liter - np. inicjałów na początku akapitu w gazecie. Antoś przychodził do nas z taką gazetą i dopytywał się, pokazując literę, co to jest. Mówiliśmy (śmiejąc się trochę w duchu), że to A, ale po jakimś czasie śmiać się przestaliśmy, kiedy Antek zaczął pokazywać A w innej gazecie, na billboardzie na ulicy, na ubranku - i tak od A przeszedł do Z :-) W tej chwili rozpoznaje cały alfabet z wyjątkiem tzw. "polskich liter" i oprócz dużych drukowanych liter zaczyna rozróżniać niektóre małe. Żartujemy, że będzie pierwszym dzieckiem na świecie, które nauczy się czytać wcześniej niż mówić :-)






- 13.10.2008 -
Minął prawie rok od poprzedniego wpisu, ale o brak czasu obwiniać możemy między innymi Antka - osiągnął taki stopień ruchliwości, że nie można spuścić go z oka :-) Jego potrzeba bycia wszędzie, otwierania wszystkiego, zaglądania wszędzie, brania wszystkiego do ręki bywa trudna do opanowania. Na szczęście, choć Antoni w niektórych sprawach zajmuje dość twarde stanowisko, a i my potrafimy być stanowczy, ostatecznie zawsze udaje się nam osiągnąć porozumienie.
Porozumiewanie się opiera się w pewnym stopniu na domyślności i intuicji, przynajmniej z naszej strony. Antek rozumie już chyba wszystko, ale jego słownik wciąż ogranicza się do wyrazów jednosylabowych (często ze "zjedzoną" ostatnią głoską) oraz składających się z dwóch powtarzających się sylab. Datą zapisaną w annałach jest 25 stycznia, kiedy Antoś po raz pierwszy powiedział "mama". Później nauczył się również wołać tatę - który przez długi czas nazywany był "tutu", od niedawna dopiero z ust Antka daje się słyszeć wyraźny "tata" - babcie i dziadków (klasyczni "baba" i "dziadzia"). Na siebie samego Antoś mówi "Toto".

Oto przykłady słownictwa Antosia:
dom - wiadomo :-)
dzi - drzwi
da - dach
dyn - dym
klu - klucz
pam - pan
bam - określenie wszelkiego rodzaju upadków i przewrotek (jak się Antoś przewróci to wstaje i z usmiechem mówi BAM!, jak się przewróci szklanka na stole to też jest BAM!)
wam - wanna
mi - oczywiście miś
pi - śpi, lub leży (kiedy pies ma się położyć, Antoś nakazuje: bebe - pi!)
no - nos
niu - nóż
śju-śju (dawniej szy-szy) - no chyba oczywiste, siusiu
siuch-siuch - (w znaczeniu: ciuch-ciuch) - pociąg
ka - kaszka
ka ka - ptak
myju myju - mycie, kapiel, mycie naczyń
kuj kuj - widelec, nożyczki, igły, cążki do skórek i inne narzędzia niebezpieczne
liu liu - mleko
piju piju - pić, picie
mniam mniam - chyba nie wymaga komentarza :-)
ta (zazwyczaj z pytającą intonacją) - tak
nie - tu akurat nie było żadnych problemów, zarówno wymowę jak i znaczenie Antek opanował błyskawicznie
tu, tam (często w wersji "o tu" "o tam") - stosowane zamiennie, ale wiadomo o co chodzi
ten ("o ten") - może być "o ten" samochód, ale i "o ten" kanapka

Marki samochodów (rozpoznawane bezbłędnie):
"mama" (toyota),
"tata" (czasem jeszcze w wersji "tutu" - peugeot),
"fia" (fiat),
"wawa" (volkswagen),
"bubu" (BMW).
Motocykle i inne jednoślady nazywane są "tutu", podobnie jak, nie wiedzieć czemu, traktory :-)
Zwierzęta przeważnie określane są dźwiękiem, jaki wydają: muuu - krowa, me - koza, baa - baranek (każda owca to baranek za sprawą wielkiej sympatii Antka do "Baranka Shauna"; kiedy pytamy go o owieczkę, udaje że nie wie o co chodzi), aaa ha ha - koń. Wyjątki to pies, na którego Antek mówi "be-be", natomiast dźwięk jaki pies wydaje to według niego "bau bau"; kot nazywany jest "koj koj" i robi piękne klasyczne "miauuu". Jest jeszcze tygrys, który robi "miau" dużo groźniej - niestety trudno to oddać na piśmie :-)

Słownik Antosia wciąż ewoluuje, więc powyższe informacje mogą być za chwilę nieaktualne. Nie jest to oczywiście wyczerpująca lista, a z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że jak na notkę na stronie jest dość obszerna, ale zamieszczamy ją również dla siebie, żeby zachować ją w pamięci.

Jeszcze jednym godnym odnotowania osiągnięciem Antosia jest opanowanie umiejętności korzystania z nocnika. Próbowaliśmy podjąć naukę od wiosny i wobec pewnych oporów odpuszczaliśmy i co jakiś czas wracaliśmy do tematu. Ostatecznie operację "nocnik" udało się przeprowadzić we wrześniu, tym razem bez większych problemów. Na całkowite rozstanie z pieluchą jeszcze czekamy, na razie zakładamy ją Antkowi do spania (na noc i w ciągu dnia) i na czas dłuższych podróży.

I jeszcze krótka informacja o zmianach na liście obecności kolegów Antosia :-)
26.01.2008 urodziła się Paulina - siostra Tomka, córeczka Martyny i Adama.
5.04.2008 na świecie pojawił się Wojtek, synek Ani i Marka, jak na razie najbliższy terytorialnie kolega Antka - prawie sąsiad :-)

Gratulacji ze względu na znaczny upływ czasu nie zamieszczamy, rodzicom obojga gratulowaliśmy osobiście :-)






- 06.01.2008 -
Dzisiaj Antoś po raz pierwszy samodzielnie zjadł obiad!

Dla ścisłości - drugie danie (zupa to jeszcze zbyt duże wyzwanie). No i, żeby pozostać w zgodzie z prawdą, dodamy, że równiez przy tym drugim daniu chwilami trzeba było trochę Antkowi pomóc. Ale tylko trochę :-).

Dzięki odpowiedniej odzieży ochronnej obyło się bez strat. Posiłek zakończył sok wypity z kubeczka bez dzióbka.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć dokumentujących to wydarzenie, jak również poobiednie zabawy samochodem.





- 05.01.2008 -
Antoś wraz z rodzicami witają w 2008 roku!
Niestety, zrobiła nam się "wyrwa" w relacjonowaniu osiągnięć i ważnych wydarzeń w życiu Antka. Z jednej strony dzieje się mnóstwo, z drugiej nie ma już tak spektakularnych zdarzeń, jak pierwszy krok. No i ogólnie zajęć jest sporo, dlatego trudno się zmobilizować do dokonania sprawozdania. Częściowo brak wiadomości rekompensują zdjęcia, ale też niezbyt konsekwentnie je uzupełnialiśmy. Spróbujemy trochę nadrobić te braki.

Wakacje nad morzem udały nam się wspaniale - było i plażowanie, i spacery po lesie, a nawet wycieczki rowerowe! Rowery oraz wyposażenie małego cyklisty (fotelik i kask) pożyczyli nam nasi "sąsiedzi" z Ostrowa - Asia i Jacek (oraz koleżanka Antka - Tosia). Antosiowi jazda na rowerze bardzo się spodobała (a po pewnym czasie ukołysała do snu w dość niewygodnej pozycji, co mu chyba nie przeszkadzało), tak więc musimy pomyśleć o zakupie własnych 2x2 kółek.

Jeżeli chodzi o nowe sposoby przemieszczania się, trzeba jeszcze wspomnieć o prezencie od Mikołaja - nowiutkich sankach! Wprawdzie pogoda saneczkarzy na razie nie rozpieszcza (troszkę śniegu wprawdzie leży, ale duży mróz w połączeniu z silnym wiatrem raczej zniechęcają do spacerów), jednak w Nowy Rok mieliśmy okazję wypróbować prezent, który bardzo przypadł Antosiowi do gustu. Czekamy na opady śniegu i jednocześnie na nieco łagodniejszą aurę.

Mikołaj poza tym przyniósł Antkowi duuuużo prezentów: samochody (ostatni hit), książeczki (hit niezmienny), magnetyczną tablicę - znikopis, który również sprawia naszemu małemu rysownikowi mnóstwo radości, zestaw instrumentów dętych i perkusyjnych (w którego pełnych możliwościach Antoś jeszcze na szczęście do końca się nie rozeznał), a ostatnio Mikołaj dosłał jeszcze pocztą zestaw narzędzi (a w nim szczególnie ulubioną wiertarkę, która naprawdę działa!). Antek bardzo dziękuje Mikołajowi za wszystkie wspaniałe podarunki :-).

Wspomnieliśmy przed chwilą o upodobaniu Antka dla samochodów - otóż rośnie nam prawdziwy miłośnik motoryzacji. Nie tylko chętnie się nimi bawi, ale też wyszukuje zdjęcia samochodów we wszystkich możliwych gazetach i z wypiekami na twarzy śledzi reklamy telewizyjne. I oczywiście na widok samochodu mówi "brrmmm brrmmm".

Nasz synek należy w ogóle do niezbyt gadatliwych. Jego słownik na razie możemy przytoczyć w całości. Oto on:
bi - pić
błe - różne niefajne rzeczy, zwłaszcza zawartość pieluchy
brrmmm brrmmm - samochód, samolot, motocykl
ka - 1. kawa (nie dziwcie się, po prostu Antek bardzo lubi robić nam kawę, czyli przyciskać odpowiedni guziczek w ekspresie) 2. ptak
ko - oko
koli koli - kolczyk, a czasami również.... telefon
koć - kot
kut - but
tśja - kwiat
zie - śnieg

I to właściwie tyle. Słów "mama" i "tata" w słowniku Antosia na razie brak ;-).

Antek wciąż jest bardzo pogodny, rzadko zdarzają mu się spadki humoru. Przy całej swojej ruchliwości i ciekawości świata jest grzeczny i posłuszny, oczywiście jak na takiego malucha. Poza tym jest towarzyski i śmiały, ze wszystkimi, nawet nieznajomymi osobami wita się wyciągając rączkę. Na szczęście dopisuje mu zdrowie, tylko jesienią dość długo walczyliśmy z przeziębieniem. Apetyt wciąż Antkowi dopisuje, ostatnio próbuje też jeść samodzielnie i czasami odwraca się od podawanego przez nas widelca, natomiast ten sam widelec chętnie pakuje do buzi, jeżeli sam go trzyma ;-). Gryzienie też jest już coraz łatwiejsze, Antoś ma 12 zębów i właśnie "wybił" się trzynasty - prawa górna trójka.

Chociaż jeszcze nie mówi, Antek bardzo dużo rozumie. Pomijamy już takie drobiazgi, jak pokazywanie nosa, oczu, uszu, włosków, a także drzwi, okien, obrazów, lamp itd. Przede wszystkim można się z nim już całkiem nieźle porozumieć. Jeszcze nie tak dawno trudno nam było to sobie wyobrazić...





- 13.08.2007 -
Obiecywaliśmy sprawozdanie w urlopu w górach, a tymczasem jakoś tak nas pochłonęły obowiązki życia codziennego, że poprzestaliśmy na zamieszczeniu zdjęć. Mamy nadzieję, że relacja fotograficzna była bardziej wymowna niż słowa. Mówiąc krótko, Antek okazał się wytrawnym turystą, a jego tata - jeszcze bardziej (wytrwale i bez skarg dźwigał nosidełko, którego waga wraz z zawartością musiała sięgać w porywach 20 kg). Mama za to nosiła na plecach resztę dobytku. Kondycja całej rodziny wyraźnie się poprawiła :-). Pogoda była dla nas łaskawa, choć w tym akurat czasie w całej Polsce średnio sprzyjała urlopowiczom. Podsumowując - było super! Jeśli jeszcze nie widzieliście zdjęć -
zapraszamy.
A już za tydzień kolejna odsłona urlopu - wyjeżdżamy nad morze!

Antoś przechodzi teraz trudny okres - jednocześnie wychodzą mu dwie górne czwórki i lewa dolna dwójka. Prawdopodobnie z tego powodu zdarzają mu się spadki nastroju, ale mimo wszystko jest bardzo dzielny i zazwyczaj pogodny. Potrafi już dobitnie dać wyraz swojemu niezadowoleniu, kiedy np. na coś mu nie pozwalamy. Są to jednak sytuacje sporadyczne - przeważnie świetnie się dogadujemy.

A oto niektóre z najnowszych osiągnięć Antosia:
- bierze do rączki szczotkę do włosów lub grzebień i próbuje się czesać,
- szczoteczkę do zębów wkłada do buzi (i raczej jej nie gryzie, choć na razie również nie szczotkuje),
- zapytany "gdzie mama/tata/miś/piesek ma oko" - pokazuje i mówi "oko" (pokazuje też nos, ale go nie nazywa),
- kiedy słyszy rytmiczną muzykę, zaczyna tańczyć: podryguje w miejscu, kręci piruety, klaszcze,
- i jeszcze inne, których nie będziemy wymieniać, żeby was nie zanudzić :-).






- 01.07.2007 -
Dziś Antoś po raz pierwszy wstał bez podpórki! A właściwie po raz pierwszy, drugi, trzeci i może nawet czwarty! Tak więc chyba niniejszym nieodwołalny koniec z raczkowaniem... A poza tym biega, jak gdyby nic innego w życiu nie robił.
Nie wspominaliśmy jeszcze chyba o tym, że Antek w ciągu dnia sypia teraz już nie w wózku, ale w łóżeczku. Pora drzemki przypada regularnie miedzy12 a 13. Po ułożeniu w łóżeczku Antoś przeważnie troszkę się buntuje, nawet jeśli jest bardzo zmęczony, ale jak już po takim buncie zaśnie, śpi około 2 godzin (rekord - 2,5).
A jutro wyjeżdżamy na tydzień do Tylicza. Jesteśmy już spakowani, a przede wszystkim zaopatrzeni w turystyczne nosidełko, w którym Antoś będzie zdobywał góry (no, z tymi górami to może pewna przesada, ale będziemy pokonywać rozmaite nierówności terenu). Po powrocie oczywiście zdamy sprawozdanie z Antosiowego podboju Beskidów.






- 12.06.2007 -
No i narobiło nam się zaległości... Oto skrót wydarzeń z ostatniego miesiąca:
Mniej więcej od trzech tygodni Antek ma już sześć zębów. Myjemy je już prawie dorosłą szczoteczką, na szczęście bez protestów ze strony właściciela.
Antoś chodzi już bardzo sprawnie, właściwie niemal biega (czasami trudno go dogonić!), ale wciąż nie wstaje samodzielnie. Poza tym jest mądrym chłopcem - kiedy dochodzi do stopnia w dół (na przykład z tarasu na trawnik), staje na jego brzegu i czeka na pomoc. A jeśli pomoc nie nadchodzi, wyciąga rączkę i woła. Stopnie w górę pokonuje samodzielnie - na czworakach. Wczoraj nasz synek o własnych siłach wdrapał się na sofę. Niestety, najprostszym sposobem znalezienia się z powrotem na podłodze pozostaje sturlanie się na nią, którego to sposobu rzecz jasna nie pozwalamy Antosiowi praktykować. Jak zwykle nie pozostaje nam nic innego, niż mieć oczy dookoła głowy.
Powoli odchodzimy od potraw ze słoiczków na rzecz "dorosłego" pożywienia. Jednocześnie Antek stał się dość nieprzewidywalny jeśli chodzi o apetyt (na obiady, pozostałe posiłki zjada chętnie). Jednego dnia zajada aż mu się uszy trzęsą, a nazajutrz potrafi cały dzień biegać o dwóch kanapkach i jogurcie. Ale to się dzieciom w tym wieku zdarza, więc akceptujemy te wahania apetytów. A przed nami swego rodzaju próba. W piątek wyjeżdżamy na trzy dni do Berlina. Antoś zostaje na ten czas w domu z dziadkami. Nie wątpimy, że świetnie dadzą sobie radę, bądź co bądź babcia Ewa zajmuje się Antkiem na co dzień. Zastanawiamy się raczej nad tym, jak my damy sobie radę bez niego...






- 10.05.2007 -
Od kilku dni zapał Antka do samodzielnego chodzenia nieco osłabł. Za rękę - owszem, ale sam wędrować nie chciał. Po dwóch lub trzech kroczkach kontynuował przemieszczanie się na czworakach albo stawał i robił podkówkę, grożąc wybuchem płaczu, jeśli natychmiast ktoś nie poda mu pomocnej ręki (a właściwie palca).
Okazało się, że Antoś zbierał siły przed dzisiejszą erupcją sprawności! Dziś po prostu ruszył "z kopyta". Nie ogląda się już za eskortą, wybiera sobie odległe cele (choćby na drugim końcu pokoju! albo długieeego korytarza), przystaje, rusza dalej, pięknie łapie równowagę. Wciąż nie umie samodzielnie wstać, ale kiedy tracąc równowagę podpiera się rączkami o podłogę przed sobą, potrafi sam się podnieść. Raczkowanie w dalszym ciągu jest dobrym sposobem przemieszczania się, ale już niedługo Antek definitywnie przejdzie z czołgistów do piechoty :-).






- 06.05.2007 -
Wczoraj wróciliśmy z wyprawy w naszym
tradycyjnym majówkowym gronie, do którego powróciliśmy po rocznej przerwie spowodowanej przyjściem Antka na świat. Tym razem dokooptowaliśmy do ekipy nowego członka, który okazał się być turystą bardzo wytrwałym i odpornym na trudy podróżowania. Tematem przewodnim tegorocznej wycieczki były latarnie morskie środkowego wybrzeża, które przemierzyliśmy od Gąsek po Rozewie. Antoś dzielnie nam towarzyszył, podziwiał z nami zachody słońca nad morzem, zdobywał (w wózku, nosidełku lub u taty na barana) nadmorskie "szczyty" - Rowokół koło Smołdzina i wzniesienia, na których stoją latarnie w Czołpinie i Stilo. Nie uczestniczył jeszcze w tradycyjnym ognisku, ale przyszłość przed nim :-).





- 30.04.2007 -
Dwa dni temu, w sobotę, na placu zabaw przy ul. Bartłomieja w Warszawie, Antek po raz pierwszy ruszył w świat na własnych nogach i bez niczyjej pomocy! Trasa pierwszego spaceru była dość krótka - około 1,5 m - i kończyła się w objęciach mamy. Na razie Antoś nie bardzo potrafi się zatrzymać, wstanie o własnych siłach z podłogi również jest jeszcze zbyt trudne, a dystans samodzielnych wypraw nie przekracza kilku metrów, ale widać, że sprawiają mu one wielką frajdę. Mamy nadzieję, że ze wszystkich swoich przyszłych pieszych wypraw będzie się cieszył tak samo jak z tych pierwszych kroków :-)






- 06.04.2007 -
Dokładnie w rocznicę powrotu ze szpitala, w poniedziałek 2 kwietnia, po roku spania w sypialni rodziców, Antek wyprowadził się do własnego pokoju.
Od pewnego czasu spanie w jednym pokoju rodziło pewne problemy. Przede wszystkim rano sen Antka jest na tyle lekki, że w dni powszednie budziło go nasze wstawanie. Natomiast w weekend Antoś budzi się pierwszy, ale przez pewien czas leży sobie po cichutku, sam się bawi, trochę gada coś do siebie - do momentu, kiedy się zorientuje, że my też nie śpimy. Wtedy - ryk. Tak więc kiedy się budziliśmy i nie chcieliśmy wstawać w tempie ekspresowym, musieliśmy leżeć plackiem, unikając wszelkich gwałtownych ruchów.
Przenosiny nasz synek zaakceptował bez problemów. Na razie nowy układ świetnie się sprawdził - Antoś zasypia jak dotychczas mniej więcej o 21, a budzi się około 8 rano (albo wcześniej, ale o tej porze dopiero zaczyna przejawiać aktywność). Zobaczymy jak będzie wyglądało budzenie w dni wolne od pracy, ale jest szansa, że teraz nie będziemy sobie nawzajem przeszkadzać :-). Dla nas również z przeprowadzki Antka wynikają korzyści - mamy więcej swobody, rano i wieczorem mamy dostęp do szafy i szuflad w sypialni, nawet tych, których nie sposób otworzyć po cichu, zresztą wszystkich zalet tego rozwiązania nie będziemy wyliczać ;-).
Wystrój pokoju na razie się nie zmienił - pozostały w nim "dorosłe" meble, wstawiliśmy tylko łóżeczko. W tej chwili nie ma to dla Antka wielkiego znaczenia, bo spędza w nim czas głównie śpiąc, ale z czasem oczywiście urządzimy go inaczej, tak żeby nasz synek lubił w nim przebywać.

Od kilku dni Antoś doskonali umiejętność chodzenia, oczywiście na razie trzymając za rękę (albo obie ręce) jakiegoś dorosłego "przewodnika". Chodzi coraz sprawniej, łatwiej utrzymuje równowagę i jest baaardzo wytrwały :-). Potrafi też zrobić samodzielnie jeden-dwa "mikro-kroczki", ale zaraz klapie na pupę i dalej przemieszcza się dobrze sobie znaną metodą - na czworaka. Jednak obserwując jego postępy można się spodziewać, że wkrótce Antek ruszy na podbój świata na własnych nogach i bez naszej pomocy. No, prawie :-)






- 28.03.2007 -
Wczoraj Antoś skończył rok!
Świętowaliśmy w wąskim gronie ze względu na termin środku tygodnia - Antek, rodzice i łódzcy dziadkowie. Był tort z jedną świeczką (w jej zdmuchnięciu musiała jubilatowi pomóc mama). Antek tortu spróbował, ale bez wielkiego entuzjazmu (w przeciwieństwie do reszty uczestników przyjęcia). Była urodzinowa wróżba (Antoś sięgnął po pieniądze). Były oczywiście prezenty: fortepiano-cymbałki z czterema klawiszami, drewniany pociąg z klocków i prezent praktyczny - pościel (do tej pory Antek spał w śpiworku i w dodatku po spartańsku - bez poduszki). I było wspominanie naszego pierwszego spotkania z malutkim Antosiem - patrząc na to jak bardzo od tego czasu urósł i jak wielu rzeczy się nauczył, trudno uwierzyć, że minął dopiero rok...

A dzisiaj zrobiliśmy Antkowi postrzyżyny, bo włoski miał już nieco przydługie, zwłaszcza z tyłu. Jak na pierwszy raz poszło nam chyba całkiem nieźle.

Fotorelację z urodzin oraz efekty strzyżenia można obejrzeć na
zdjęciach - zapraszamy!





- 25.03.2007 -
Tuż przed swoimi pierwszymi urodzinami Antek potrafi już przez chwilę stać "bez trzymanki"! Umie też przejść kilka kroków trzymany za obie ręce (potem siada i dalej zasuwa na czworaka). A pierwszy dzień wiosny Antoś uczcił wykiełkowaniem prawej górnej jedynki.

Dziś to tyle - taki sobie mały skrót wiadomości w oczekiwaniu na wielki dzień Antosia :-)






- 27.02.2007 -
Antek skończył 11 miesięcy! Pierwsze urodziny zbliżają się wielkimi krokami. Antek też stawia kroki, na razie jeszcze nieduże i tylko wzdłuż podpory - mebli, brzegu łóżeczka, barierki kojca. Po otwartych przestrzeniach przemieszcza się metodą tradycyjną na czworakach, a robi to tak szybko, że czasem trudno za nim nadążyć. Zwłaszcza kiedy zobaczy otwarte drzwi. Instynkt odkrywcy u naszego synka daje już o sobie wyraźnie znać :-).
17 lutego przebiła się wreszcie prawa górna jedynka, mamy więc już cztery zęby! Niestety, Antosiowi nie dane było długo odpocząć od trudów ząbkowania, bo ruszyły już górne dwójki. Znosi to jednak bardzo dzielnie.
Dziś po raz pierwszy Antek zaczął naśladować klaskanie - do tej pory, kiedy robiliśmy "kosi, kosi łapci", łapał nas za ręce i klaskał sobie naszymi dużymi dłońmi.
Bardzo spodobało mu się robienie "pa pa". Nie tylko naśladuje nasz gest, ale macha łapką, kiedy słyszy samo "słowo". Nie możemy powiedzieć, żeby teraz łatwiej było nam się z nim żegnać. Na szczęście czasami macha też na powitanie :-).






- 12.02.2007 -
W miniony weekend przyjechali do nas z Gdyni wujkowie Antosia - Gosia i Krzysztof. Szkoda, że odwiedziny były takie krótkie, ale nie wybrzydzamy - dobre i to :-). Dziękujemy!

A oto skrót wiadomości z ostatnich kilkunastu dni:

Antkowi udało się wreszcie rozprawić z naszą lampą stojącą na stoliku. Lampa już nie stoi i zdecydowaliśmy, że żadna inna też raczej stać tam nie powinna. Teraz mamy dwa kinkiety i nowe gniazdko w niedostępnym dla Antka rogu pokoju.

Antosiowi od dłuższego już czasu bardzo dokucza kiełkująca prawa górna jedynka. Wychodzi, wychodzi i wyjść nie może. Antolek się męczy i my chwilami też. Aż dziw, że w tej sytuacji Antek nie ma problemów ze spaniem - a jednak tak jest i w tej chwili już nie boimy się zapeszyć. O trzech i pół tygodnia nasz synek przesypia noce bez budzenia. Tylko raz - w sobotę wczesnym rankiem - mieliśmy sytuację w pewnym sensie "awaryjną": Antek obudził się z płaczem około wpół do szóstej, prawdopodobnie za sprawą bolącego dziąsełka. Normalna pora pobudki to mniej więcej 8.00 - 8.30.

Antoś stoi coraz pewniej, choć jeszcze cały czas "z trzymanką". Wstaje praktycznie przy każdym dostępnym sprzęcie, potrafi też wstać opierając się o ścianę, szybę drzwi balkonowych, drzwi szafy itp. Otwiera "czwartą szufladę" (w regale w dużym pokoju do tej pory mamy założone blokady na trzy rzędy szuflad licząc od dołu - właśnie przestało to wystarczać). Raczkując przemieszcza się błyskawicznie. Potrafi zrozumieć, kiedy mu mówimy, żeby czegoś nie ruszał, choć nie zawsze w takiej sytuacji nas słucha.

Antoś od tygodnia umie robić "pa pa" (po raz pierwszy pomachał dziadkom w niedzielę 4 lutego). Zdarza się, że żegnając się z Antosiem wszyscy dorośli wymachują rękami z dużym nakładem energii i powtarzają "Pa pa! Pa pa!", a Antek patrzy, patrzy... i albo pomacha albo nie i wtedy dopiero głupio wyglądamy :-). Ale jak już macha, to z dużym entuzjazmem. W każdym razie pożegnania bywają teraz bardzo wesołe. Choć i tak zawsze najweselsze i najprzyjemniejsze są powitania :-).






- 25.01.2007 -
Dziś Antek po raz pierwszy sam stanął w kojcu - opcja "wstawanie przez podciąganie". Jest to jednak znacznie trudniejsze niż dotychczasowe Antkowe wstawanie przy podpórce - a więc nasz synek uczynił kolejny krok w rozwoju i w swojej drodze przez świat. Już wkrótce to będą kroki zarówno w przenośni, jak i dosłownie! Cieszymy się i już szykujemy się na dużo wrażeń ;-).






- 23.01.2007 -
Meldujemy, że na froncie spania odnosimy same zwycięstwa. Antoś pięknie zasypia wieczorem w swoim łóżeczku, przeważnie bez protestów, czasami tylko, jeżeli nie jest bardzo zmęczony, chwilę się buntuje, ale szybko akceptuje sytuację. Poza tym prawie od tygodnia przesypia całe noce. Liczymy się z tym, że w tej kwestii może się jeszcze coś Antkowi odmienić, ale jednocześnie mamy nieśmiałą nadzieję, że jednak tak nie będzie - bądź co bądź nasz synek jest coraz starszy i z niemowlęcych potrzeb zaczyna już pomału wyrastać.
Antoni doskonali technikę wstawania z podparciem i osiąga w tej dziedzinie duże sukcesy. Wstawaniu przez podciąganie na razie nie poświęca wiele czasu i wysiłku - próbuje, ale dość szybko się zniechęca. Nasz duży pokój nie ma już przed nim tajemnic - raczkując i pełzając Antoś dokładnie go zwiedził, sprawdzając przy okazji zawartość kilku szuflad (blokady już kupiliśmy...) i dokonując przeglądu naszej domowej filmoteki.
Wciąż wypróbowuje możliwości swoich strun głosowych, wydając niekiedy bardzo przenikliwe dźwięki. Mamy nadzieję, że po pewnym czasie mu to przejdzie, bo takie próby bywają nieco uciążliwe dla otoczenia. Na szczęście zazwyczaj nie trwają długo.
Od kilku dni Antkowi trochę dokuczają wyrzynające się górne jedynki, a wczoraj lewa wyjrzała już na światło dzienne. Gryzienie - i to z bardzo niekompletnym oprzyrządowaniem - idzie mu świetnie już od pewnego czasu, czego zdarzyło nam się doświadczyć na własnej skórze :-).






- 06.01.2007 -
Wczoraj osiągnęliśmy duży sukces - po raz pierwszy Antoś zasnął wieczorem w swoim łóżeczku, a nie przy piersi. Było to dla niego dość trudne doświadczenie, wcale mu się ten sposób zasypiania nie podobał i chociaż był bardzo zmęczony, długo się nie poddawał. Od tej chwili przechodzimy na nowy system i choć na pewno przez jakiś czas będzie nam wszystkim trudno, mamy nadzieję, że niedługo Antek się przyzwyczai.
Dziś Antek pierwszy raz dostał kanapkę - konkretnie dwie kanapeczki wielkości 2x2 cm. Zabierał się do nich "z pewną taką nieśmiałością", ale po pierwszych kęsach się rozsmakował. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć!
Mamy również za sobą pierwszą demolkę w wykonaniu Antosia - aż dziw, że mimo dużego huku obyło się bez strat materialnych. Antek obecnie dużo czasu spędza na podłodze, gdzie ma swój "wybieg" ograniczony poduchami-wałkami. Jednak nasz syn w tej chwili nie zna granic ni kordonów i przez wałki przedostaje się błyskawicznie. Zanim zdążyliśmy się obejrzeć, dopełzł do przewodu lampy stojącej za stoliku, pociągnął... no i cały stolik ze sporym hałasem zszedł do parteru. Szkód nie było, chociaż lampa ma szklany klosz. Niestety, musimy się przyzwyczajać do faktu, że Antek będzie się poruszał coraz szybciej i coraz sprawniej, a my będziemy musieli biegać za nim...






- 05.01.2007 -
Witamy w Nowym Roku! Oto garść najświeższych informacji o Antku:
Sylwestra spędziliśmy w domu w wąskim (wliczając Antosia - pięcioosobowym), ale dobranym gronie. Antek stwierdził, że będzie witał Nowy Rok razem z nami i nie miał najmniejszego zamiaru zasnąć przed północą, a próby położenia go w łóżeczku spotykały się ze stanowczym protestem. Kiedy jednak tylko pogodziliśmy się z faktem, że nasz syn raczej nie zaśnie, tylko spędzi sylwestra jak należy - w pełni przytomny w kluczowym momencie - i zaprzestaliśmy prób układania go do snu, Antek odzyskał dobry humor. Wspólnie podziwialiśmy przez okno sztuczne ognie, którymi Antoś był wyraźnie zafascynowany. Ostatecznie udało się wydelegować go do łóżka około 1.00.
Właśnie w sylwestra Antek po raz pierwszy samodzielnie stanął na własnych nogach, zmotywowany silną potrzebą dostania się do stojącej obok sofy rolki papieru do pakowania prezentów (co w końcu mu się udało i... pomógł nam ją odpakować z folii ;-) ). Wydarzenie to zostało oczywiście uwiecznione na zdjęciach. Jak widać, pozycję przybrał Antoś jeszcze nie w pełni wyprostowaną, ale zrobił to całkowicie o własnych siłach. Dwa dni później wyczyn ten powtórzył (w tym samym miejscu i sięgając po tę samą rolkę, którą w związku z tym, dzięki Antosiowi, wreszcie sprzątnęliśmy...) i tym razem stanął całkowicie wyprostowany (i próbował wywiesić się przez oparcie sofy). W kojcu czy łóżeczku na razie nie staje samodzielnie, za to postawiony przez nas trzyma się krawędzi (gdybyśmy byli złośliwi, powiedzielibyśmy, że jak pijany płotu ;-) ), wytrzymuje tak dość długo i jest tym faktem bardzo uradowany.
Wczoraj przebiła się wreszcie Antosiowa prawa dolna jedynka, a lewa, która wykiełkowała wcześniej, jest już wyraźnie widoczna.
Jeśli chodzi o spanie, Antek jest już przeważnie tak zmęczony swoją wzmożoną aktywnością, że popołudniami nam pada. Za to wieczorem zasypia o bardzo różnych porach - w zależności od tego, jak długo pozwolimy mu pospać po południu. Czasy, kiedy według wieczornego zasypiania Antosia można było regulować zegarki, odeszły niestety w niepamięć ;-).






- 24.12.2006 -
O choina !
Z okazji Świąt życzymy wszystkim wszystkiego najcudowniejszego, samej radości, szczęścia, miłości i żeby światło pierwszej gwiazdki świeciło Wam cały rok!

Pierwsza Wigilia Antosia już za nami. Nasz synek był bardzo cierpliwy, pozwolił nam spokojnie zjeść wieczerzę i w ogóle nie marudził. Potem zjadł swój posiłek (nie postny, bo z kurczakiem) i dalej bawił się w kojcu - a my mieliśmy czas na barszczyk :-) .
A potem były prezenty - pierwszy Antosiowy podarunek od Świętego Mikołaja został osobiście przez obdarowanego odpakowany
(zapraszamy do obejrzenia dokumentacji fotograficznej).
Na zakończenie pośpiewaliśmy kolędy, których Antek słuchał z dużym przejęciem.

Teraz, zmęczony po tych wszystkich wrażeniach, wykąpany i najedzony Antoś śpi. A jutro jedziemy do Warszawy do Dziadków, gdzie też czeka nas mnóstwo radości i atrakcji!






- 18.12.2006 -
Dziś około północy urodził się kolejny nowy kolega Antosia!
Gratulujemy szczęśliwym rodzicom Michała i pozdrawiamy bardzo serdecznie cała rodzinę. A cieszymy się tym bardziej, że Michał to jak na razie najbliższy (terytorialnie) kolega Antka :-) .






- 16.12.2006 -
Antek w dalszym ciągu zapamiętale ćwiczy siadanie, a dziś siedząc w kojcu złapał przyczepione do jego krawędzi kółko i próbował się podciągać. Troszkę mu jeszcze sił brakuje, ale najwyraźniej wyznaje zasadę swojego taty, że skoro się powiedziało "a", trzeba powiedzieć "ą" i lada chwila powinniśmy spodziewać się dalszych osiągnięć.
Poza tym przedwczoraj wykiełkował Antosiowi lewy ząbek (dla ścisłości - lewa dolna jedynka). Jeszcze go nie widać, ale można już go wyczuć. Natomiast objawy ząbkowania na razie nie ustąpiły, w tym najbardziej uciążliwy - częstsze budzenie w nocy (w każdym razie przypisujemy go ząbkowaniu).
Od prawie dwóch tygodni Antek zajada chrupki kukurydziane i załapał już o co chodzi w gryzieniu - więc lada moment nowe ząbki będą jak znalazł!






- 15.12.2006 -
Dziś Antoś po raz pierwszy samodzielnie usiadł. Zresztą przeczytajcie jego wrażenia opisane w Antosiowym dzienniczku ;-) .
Poza tym Antek był pierwszy raz eksperymentalnie noszony przez tatę "na barana". Dokumentacje zdjęciową znajdziecie w dziale "zdjęcia", zapraszamy do oglądania!






- 25.11.2006 -
Antek rośnie nam jak na drożdżach i zdobywa nowe umiejętności. Przede wszystkim coraz sprawniej się przemieszcza - nie tylko turlając się, coraz lepiej wychodzi mu też pełzanie. Bardzo lubi nową zabawę, którą sobie wymyślił - kołysze się do przodu i do tyłu opierając się na kolankach i dłoniach. Potrafi już sam siedzieć (choć nie umie na razie usiąść o własnych siłach, ale cały czas próbuje) i ma własne krzesełko. Póki co nie sadzamy go w nim na długo, ale na przykład posiłki zajada już jak dorosły facet. Poza tym w zeszłym tygodniu opuściliśmy mu dno łóżeczka na niższy poziom, bo obawialiśmy się, że niedługo może zacząć próbować się z niego wydostać.
Antoś zrobił się bardzo rozmowny, właściwie cały czas cos do siebie - albo do nas - gada. Czasami też cichutko sobie szepcze, a kiedy coś mu się spodoba albo gdy się czymś zainteresuje, z wyrazem fascynacji na buzi mówi "oooo" (albo "uuuu").
Z każdym dniem stwierdzamy, że z dzieckiem poznającym świat nie można się nudzić. Odpocząć też nie bardzo ;-)






- 05.11.2006 -
Antek ma nowego kolegę! Dziś o godzinie 6.40 w Warszawie przyszedł na świat
Aleksander.
Rodzicom - Magdzie i Arturowi - gratulujemy pięknego i dorodnego syna. Może fakt, że ojcowie Aleksandra i Antka razem studiowali, zaowocuje w przyszłości wspólnymi zainteresowaniami synów? My na wszelki wypadek szykujemy już dużo kabelków do zabawy, co i Wam, drodzy świeżo upieczeni rodzice, doradzamy ;-).
A na razie cieszcie się tymi pierwszymi wspólnymi chwilami, niech będą wyjątkowe i niezapomniane!






- 27.10.2006 -
Antoś wita na świecie swoją nową koleżankę Marysię, która urodziła się dzisiaj w Poznaniu! A my ściskamy mocno jej rodziców, Mariannę i Ułę, i życzymy całej rodzinie samych radosnych chwil i żadnych kłopotów. Marysiu, rośnij sobie zdrowo i spokojnie!

zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzxzzz cvdrrd (a to powitanie napisanie własnoręcznie przez Antosia!)






- 23.10.2006 -
Mając niespełna 7 miesięcy Antek może już o sobie powiedzieć (to znaczy mógłby, gdyby mówił), że przemierzył Polskę od morza do Tatr! Po wakacyjnej wyprawie nad Bałtyk spędził ostatni weekend w Zakopanem z mamą i dziadkami (tata niestety musiał zostać w domu, ale bardzo nam go brakowało).
Antoś odwiedził w swoim terenowym wózku doliny Chochołowską i Kościeliską, był też na spacerze na Drodze pod Reglami i nawet łażenie po Krupówkach (niezbyt długie oczywiście) zniósł bardzo dobrze. I chyba mu się w górach podobało - najmniej pewnie w Chochołowskiej, gdzie jeździło zaskakująco dużo samochodów - bo spał sobie spokojnie w wózeczku, a kiedy się obudził, rozglądał się ciekawie i podziwiał z nami jesienne krajobrazy.
Pogoda dopisała niezwykle, mówiąc w skrócie - Antosiowy podbój Tatr udał się wspaniale :-).






- 11.10.2006 -
Wczoraj byliśmy z Antkiem u ortopedy. USG wykazało, że stawy biodrowe Antosia są bez zarzutu i nie musimy już przychodzić na kontrolę. Choć oczywiście przeważa radość z tego, że z naszym synkiem wszystko jest w porządku, czujemy też lekką ulgę na myśl, że nie będziemy musieli po raz kolejny płacić 50 zł za trzyminutową wizytę :-)






- 09.10.2006 -
Wczoraj odbył się chrzest Antosia.
Będziemy zawsze wspominali ten dzień z ogromną radością, nie tylko ze względu na to ważne w życiu Antka wydarzenie. Była to wyjątkowa okazja do spotkania w gronie, w którym nie mamy niestety możliwości zbierać się zbyt często, choć bardzo byśmy tego chcieli.
Chrzest odbył się w Łodzi w kościele pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela (w trakcie rozbudowy i remontu - stąd dominująca w wystroju wnętrza łaciatość, którą widać na zdjęciach). Dopisała nam pogoda i humory - oczywiście przede wszystkim humor Antosia, który cały ten pełen wrażeń dzień zniósł bardzo dzielnie.
Dziękujemy bardzo naszym kochanym gościom - prababci, dziadkom i wszystkim ciociom i wujkom Antosia, a szczególnie jego rodzicom chrzestnym - Gosi i Krzysiowi. Nie wyobrażamy sobie, żeby mogło nie być Was tego dnia z nami.
Zapraszamy do oglądania zdjęć!





- 07.10.2006 -
Tydzień temu nastąpiły spore zmiany w życiu naszej rodziny - Antoś ma pracującą mamę. Marta od pewnego czasu lekko panikowała, ale wbrew jej obawom wszystko udało się nieźle zorganizować. Antek i babcia świetnie dają sobie radę razem, a po powrocie z pracy (godzinę wcześniej ze względu na karmienie piersią) spędzamy resztę dnia razem i udaje się jeszcze znaleźć czas i energię na przygotowanie obiadu, posprzątanie i tym podobne obowiązki.
Antek w ciągu dnia dostaje raz odciągnięte mleczko, a poza tym zupkę i owoce. Babcia twierdzi, że nie sprawia jej żadnego kłopotu, więc poza lekkim niewyspaniem (wszyscy musimy teraz wstawać nieco wcześniej) większych zakłóceń w tej nowej sytuacji życiowej nie stwierdzamy.






- 27.09.2006 godz. 20.00 -Pół-urodzinki!!
Dziś Antoś skończył pół roku!
Niby to niedługo, a już nie potrafimy sobie wyobrazić, że go kiedyś z nami nie było.
Nie ma zresztą sensu rozpisywać się o tym, jak wspaniały jest nasz synek - to już przecież wszyscy wiedzą :-). Zamiast tego napiszemy więc, jakie kolejne kroki ku samodzielności Antek uczynił ostatnio.
Od kilku dni jesteśmy na etapie ćwiczenia siadania. Kiedy Antek znajduje się w pozycji półleżącej (na leżaczku albo na naszych kolanach), unosi się do góry i w tej chwili potrafi już w ten sposób usiąść, choć na razie dość chwiejnie, więc ubezpieczamy go i nie pozwalamy siedzieć zbyt długo. Chwyta również nasze palce i podciąga się do siedzenia. Postępy widoczne są dosłownie z dnia na dzień!
Dzisiaj Antoś po raz pierwszy dostał sok w kubeczku. Początkowo nie bardzo wiedział co z nim zrobić - obgryzał ustnik, co bardzo mu się podobało, ale nic więcej z tego nie wynikało. Po chwili jednak "załapał" i wypił sok, samodzielnie trzymając kubeczek. Kilkakrotnie przerywał, a potem ponownie brał ustnik do buzi i pił dalej, co dowodzi, że nie był to tylko przypadek. Jesteśmy z niego bardzo dumni!






- 19.09.2006 godz. 18.00 -Kolejne nowiny!
Jak zwykle czas pędzi tak szybko, że nie nadążamy z opisywaniem wszystkiego, co się działo - a wydarzeń do opisywania nie brakuje. Oto streszczenie tego, co się zdarzyło w ciągu ostatniego miesiąca.
Od 21 sierpnia do 3 września byliśmy nad morzem, najpierw przez trzy dni w Trójmieście, a później w Ostrowie. Było wspaniale. Dowiedzieliśmy się wprawdzie, że niektórych rzeczy jeszcze z Antosiem robić nie możemy - na przykład zabranie go na krótki koncert organowy w katedrze oliwskiej zdecydowanie nie było dobrym pomysłem (nasz biedny synek tak się przestraszył, że musieliśmy go co prędzej ewakuować z zasięgu dźwięku pięknego, lecz niestety zbyt głośnego instrumentu). Poza tym jednak obyło się bez wpadek i nasze pierwsze wspólne wakacje udały się wspaniale. Wyspacerowaliśmy się za wszystkie czasy, odbyły się również zaślubiny Antka z morzem poprzez zanurzenie stópek. Odsyłamy do zdjęć, na których uwiecznione zostało to wiekopomne wydarzenie i wiele innych wspólnych chwil.
6 września Antek po raz pierwszy w życiu spróbował pożywienia innego niż mleko. Pierwsze doświadczenia z marchewką były średnio zachęcające (patrz dzienniczek Antosia ;-)), ale szybko opanowaliśmy tę nową umiejętność i teraz Antoś zajada przecierki, jakby nic innego w życiu nie robił.
A oto inne osiągnięcia Antka:
13 września po raz pierwszy włożył sobie do buzi paluszki u stópki. Przez kilka dni nie powtarzał tego wyczynu, ale dzisiaj zrobił to znowu - widok jest przezabawny :-).
14 września Antosiowi udało się przewrócić z brzuszka na plecy. Wprawdzie zrobił to już raz podczas pobytu nad morzem, ale raczej przypadkowo. Teraz już o przypadku nie może być mowy. Nasz synek jest więc coraz bardziej mobilny, a patrząc na niego często stwierdzamy, że wygląda jak gdyby miał ochotę wstać i pójść. Ale na to musimy jeszcze trochę poczekać. Zresztą - może to i lepiej :-).






- 19.08.2006 godz. 13.39 -"Odzyskaliśmy" spacery!
Zacząć należy od tego, że mniej więcej od początku lipca Antek zupełnie zmienił swoje spacerowe zwyczaje. Początki były niewinne: najpierw nasz synek zrezygnował ze spania na spacerach. Już to było zmianą istotną, bo przyzwyczaił nas do tego, że po przejechaniu kilkunastu metrów wózkiem odpływał na spotkanie z Morfeuszem. Nagle jednak postanowił, ze spać nie będzie. To jeszcze jednak nie był problem - po prostu Antek nie spał, od czasu do czasu tylko trochę marudził, ale dawał się łatwo zająć smoczkiem. Kłopoty zaczęły się, kiedy na wyjście na spacer Antek zaczął reagować płaczem. Ryczał, jakby mu się krzywda straszna działa i nic na to nie pomagało - z wyjątkiem wzięcia go na ręce, które to rozwiązanie niezbyt nas jednak satysfakcjonowało.
Wpadliśmy wreszcie na pomysł, że może nie podoba mu się już w gondoli - jest już bardzo ciekawy świata, a leżąc w niej widział tylko wnętrze budki, kawałek nieba i osobę prowadzącą wózek, a wiec widoki miał dość monotonne. Zamontowaliśmy więc na stelażu spacerówkę - i udało się! Obecnie Antoś na spacerach rozgląda się ciekawie, a po pewnym czasie zasypia. Oczywiście w każdej chwili może znów zmienić przyzwyczajenia, bo zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że żaden stan rzeczy nie jest nam dany na zawsze. Ale póki co - jest dobrze. Cieszymy się z tego szczególnie wobec faktu, że pojutrze wyjeżdżamy nad morze, gdzie głównym naszym zajęciem będzie spacerowanie (oczywiście o ile pogoda dopisze), a z dzieckiem rozpaczliwie płaczącym w wózku spacerować oczywiście się da, ale jest to niezbyt przyjemne, głownie z powodu poczucia, że maluszkowi jest bardzo źle. Jesteśmy więc przed urlopem w nastrojach optymistycznych i nie możemy się już doczekać, żeby pokazać Antosiowi morze.






- 08.08.2006 godz. 20.41 - Antek waży już 6,5 kg - właśnie podwoił swoją wagę od chwili urodzenia!
Dziś byliśmy na kontroli stawów biodrowych. Wszystko jest w porządku, nie musimy już stosować szerokiego pieluchowania (co prawda do tej pory robiliśmy to niezbyt regularnie - musieliśmy zrezygnować z pieluchowania podczas upałów, bo Antosiowi było za gorąco; tym bardziej cieszymy się, że wszystko jest w porządku). Musimy natomiast zwiększyć dawkę witaminy D3, żeby przyspieszyć proces kostnienia.
Kolejna kontrola za 2 miesiące. Gdyby jeszcze wizyta trwająca około 3 minut kosztowała mniej niż 50 zł! No, ale do zastraszającego raczej tempa, w jakim znikają nam pieniądze z portfela, zdążyliśmy się już prawie przyzwyczaić.






- 06.08.2006 godz. 22.00 - 27 lipca Antek skończył cztery miesiące, a dzień później po raz pierwszy sam przewrócił się z plecków na brzuszek. Od tego czasu powtarza swoje osiągnięcie z dużym entuzjazmem. Ponieważ jednak leżenie na brzuszku w końcu mu się nudzi, a nie opanował jeszcze sztuki przewracania się z brzuszka na plecy, musimy co chwila mu w tym pomagać. Leżąc na brzuszku naprawdę długo może się rozglądać i bez trudności utrzymuje główkę, kiedy trzymamy go na rękach. Jest bardzo spokojny i pogodny. Nawet lipcowe rekordowo długie upały znosił ze stoickim spokojem, co nie zawsze można było powiedzieć o jego rodzicach....

Dziękujemy bardzo naszym drogim gościom z Gdyni - cioci Grażynce, wujkowi Edkowi oraz Krzysztofowi i Małgosi. Antek cieszy się, że wreszcie mógł Was poznać!






- 05.08.2006 godz. 21.20 -
Dziadek Jacek
Wszystkich odwiedzających stronę Antosia przepraszamy za długą przerwę w zamieszczaniu wiadomości. Przyczyną były przede wszystkim smutne wydarzenia ostatnich tygodni. 25 lipca Antek stracił Dziadka, a Konrad Tatę. Wiemy, jak bardzo Dziadek Jacek cieszył się z przyjścia Antosia na świat i widzieliśmy, jaką radość sprawiły mu te krótkie - niestety - spotkania z nim. Strasznie nam smutno, że było ich tak niewiele i Antoś jest za malutki, żeby je zapamiętać. I że Dziadek Jacek nie będzie mógł patrzeć, jak jego wnuczek rośnie. A może jednak, mimo wszystko, jakoś będzie to widział?






- 29.06.2006 godz. 20.32 - Wczoraj Antoś skończył trzy miesiące. W tej chwili nasz synek waży 5,780 kg i mierzy 62,5 cm. Od chwili urodzenia urósł już 8,5 cm i przybyło mu 2,53 kg (średnio 2,83 cm i 843 g na miesiąc!)
Zgodnie z przewidywaniami Antek nie przesypia wszystkich nocy w całości, ale zdarzyło mu się to już kilka razy, a jeśli budzi się na karmienie, to tylko jeden raz. Ostatnio przespał dwie noce z rzędu! Jesteśmy mu bardzo wdzięczni za to, że postanowił nie męczyć za bardzo swoich rodziców i jest tak mało kłopotliwym dzieckiem. Ale nawet gdyby przysparzał nam więcej problemów, i tak byłby nasza największa radością!






- 16.06.2006 godz. 21.25 - Dziś Antoś po raz pierwszy przespał całą noc! Zasnął około 21, a obudził się po 7 rano. Zaskoczył nas do tego stopnia, że po przebudzeniu próbowaliśmy sobie przypomnieć, o której godzinie była nocna pobudka - i dopiero po chwili dotarło do nas, że wcale jej nie było. Nie nastawiamy się, że tak będzie już stale, ale może od czasu do czasu Antek da nam takie nocne "wakacje", bo jednak noc przespana bez przerwy na przewijanie i karmienie pozwala wypocząć znacznie lepiej ;-). Od prawie dwóch tygodni wprowadziliśmy zresztą inny rytm wieczornych czynności: kąpiemy Antka około 19, później jest karmienie, przerwa, podczas której Antoś nie śpi, kolejne karmienie - i nasz synek zasypia niemal punktualnie o 21. System sprawdza się dobrze i wszyscy już się do niego przyzwyczailiśmy. Jest to jednak znacznie wygodniejsze niż kąpiel o różnych porach, jak to było do tej pory. A druga ważna zmiana - Antek śpi już wyłącznie w swoim łóżeczku. Wyprowadzka z naszego łóżka odbyła się na szczęście zupełnie bezboleśnie, dzięki czemu nie będziemy musieli z tym walczyć, kiedy Antoś będzie starszy. No i nie da się ukryć, że jest nam teraz nieco wygodniej ;-).





- 27.05.2006 godz. 15.05 - Dziś Antoś kończy dwa miesiące. Przez ten czas nauczył się wielu ważnych i ciekawych rzeczy: uśmiechać się, unosić główkę podczas leżenia na brzuszku, intensywnie wpatrywać nam się w oczy, śledzić wzrokiem zabawki, wydawać różne dźwięki. My również wiele się nauczyliśmy: kąpać, przewijać, spać tak, żeby zająć jak najmniej miejsca w łóżku, manewrować wózkiem w trudnym terenie i... wydawać różne dźwięki :-) . Zarówno przed nami, jak i przed Antkiem jest jeszcze wiele zadań trudniejszych i ciekawszych. I już nie możemy się doczekać, żeby się z nimi zmierzyć! Dziękujemy Ci za to, Antosiu!





- 20.05.2006 godz. 10.05 - Jest super. Coraz bardziej odczuwamy kontakt z Antkiem (właściwie należałoby napisać, że on z nami, bo my z nim kontakt mamy ;) ). Od pewnego czasu, jak Antoś budzi się rano i zobaczy któreś z nas nad soba to radośnie się usmiecha. Taki uśmiech z samego rana wynagradza wszelkie niedogodności i zakłócenia nocne, które jednak nadal występują. Obecnie mamy dwa karmienia nocne. Jedno około 2.00 i kolejne około 5.00 - 6.00 rano. Ale nie ma na co narzekać. Biorąc pod uwagę, że nie które z dzieci znajomych śpią w nocy maksymalnie godzinę po czym znów domagają sie krzykiem karmienia, to naprawdę nie jest źle i złego słowa nie powiemy.
Cóż jeszcze..., Antoś nam pulpecikowacieje z dnia na dzień. Pojawiają się typowe dla dziecka fałdki skóry na nóżkach, rączkach i szyi. Jest super !






- 05.05.2006 godz. 17.00 - Antek coraz zdecydowaniej walczy z grawitacją. Najskuteczniej pokonuje ją unosząc do góry swoją główkę. Kosztuje go to jeszcze sporo wysiłku, ale nie poddaje się ;-) Widać to wyraźnie na zdjęciach z 02.05.2006.





- 27.04.2006 godz. 20.00 - Dziś Antoś skończył miesiąc. Niby to mało czasu, a wydaje nam się, że Antoś od zawsze był z nami. Dziecko w takim wieku zmienia się z dnia na dzień. Zadziwiające! Również okresy między karmieniami się wydłużają. W tej chwili po karmieniu około 21.30 - 22.00 Antek śpi sobie do około 3.00 w nocy, a po krótkim karmieniu o tej godzinie zasypia dalej i śpi nieprzerwanie do 6.00-7.00 rano. Jak jeszcze odpadnie nam to karmienie około 3.00 to będzie można rzec, że noce mamy w 100% przespane :-) .
Wszystkiego najlepszego Antosiu z okazji Twoich pierwszych "małych" urodzin.






- 17.04.2006 godz. 20.10 - Oto dobiegaja końca nasze pierwsze święta spędzone z Antosiem. W dziale zdjęcia znajdziecie mała dokumentacje fotograficzną. Antoś rośnie jak na drożdżach i pieknieje w oczach. Co to będzie za kilka lat! ;-) Uciekamy do kąpieli a odwiedzających nasza stronę zapraszamy do obejrzenia zdjęć.





- 09.04.2006 godz. 21.15 - Dziś byliśmy na pierwszym wspólnym spacerze. Kilka zdjęć z tego wydarzenia na stronce ze zdjęciami. Dodatkowo chcieliśmy nadmienić, że coraz mniej tu pisujemy, bo wszystko opisuje Antoś w swoim dzienniczku ;-). Pozdrawiamy serdecznie wszystkich odwiedzających stronę Antosia.





- 06.04.2006 godz. 15.15 - Jest całkiem fajnie. Antek daje nam pospać w nocy. To znaczy, nie do końca bez przerw, ale cały cykl nocny wyglada następująco: około 21.00 - 21.30 kąpiel, po kąpieli karmienie i układanie do snu. Po zaśnięciu Antek śpi około 3-4 godziny po czym budzi nas lekkim pojekiwaniem. To znak, że jest głodny i chce do mamy. Czasami, jeśli jest potrzebne, w tym momencie następuje przewinięcie i zmiana ciuszków, jeśli pieluszka coś "popuści" ;-).Z łóżeczka Antek ląduje w naszym łóżku, gdzie jest karmiony. Przeważnie w trakcie karmienia zasypia. Jeśli tak sie stanie, zostaje u nas w łóżku i śpi sobie przez kolejne 3-4 godziny. Kolejna pobudka około 5-6 rano. Karmienie i śpimy dalej. Kolejne przebudzenie Antosia około 9.00. Na tym kończy się cykl nocny.
Dni bywają różne. Czasami tylko spanie, przewijanie i karmienie, czasami zaś, gdy Antoś ma gorszy dzień, pomiędzy wymienione przed chwilą czynności wchodzi ostry płacz, przekładanie dziecka na brzuszek i oklepywanie plecków, odbijanie itp. itd. Różnie to bywa.






- 02.04.2006 godz. 19.55 - Dziś wróciliśmy do domu. Rodzina w komplecie - mama, tata i syn. Teraz już wszystko będzie sie lepiej układało. Antek sobie pospał przez ostatnie prawie trzy godziny! Śmiejemy się z M., że pewnie zbiera siły na nocne wrzaski... ;-) Ale cóż. Takie uroki posiadania małego dziecka ;-). W dziale "Zdjęcia" jest kilka fotek Antosia tuz po powrocie do domu. Zachęcamy do obejrzenia. Tymczasem zbieramy sie do pierwszego kąpania w domowym zaciszu (chwilowo zaciszu ;-) ).





- 31.03.2006 godz. 20.47 - Skórka Antosia wygląda lepiej i lepiej. Dzis dostał smoczka, bo muminki Marty nie dawały juz rady być wciąż ssanymi. Także po karmieniu Antek dostaje smoczek i z nim w buzi sobie zasypia. Marta czuje się już znacznie lepiej. Jedyne co jeszcze jej dokucza to lekki ból i "ciągnięcie" blizny po cesarce, ale tak musi byc jeszcze przez pewien czas i nic się z tym nie zrobi. Dzięki wszystkim za SMSy, maile, telefony, wpisy do księgi gości itd. itp. To bardzo miłe wiedzieć, że ktos się cieszy razem z nami.
W niedzielę, jak już pisaliśmy Marta z Antkiem wracają do domu. Łoże Antosiowe już czeka. Oto dowód:
Antosiowe łoże :-)
Tymczasem uciekam. Będę informował o kolejnych nowinach.





- 29.03.2006 godz. 22.09 - Kolejne nowiny. Antoś ma sie coraz lepiej. Juz wczoraj po raz pierwszy zakosztował pokarmu od mamy. Wczoraj jeszcze tylko w pozycji leżącej, bo mama po znieczuleniu musiała wczorajszy dzień przeleżeć "plackiem" na łóżku karmiona kroplówką. Wieczoram, przyszła ta sympatyczna pani w białym ubranku i powiedziała mamie, że może sobie pójść wolniutko pod prysznic, co też mama Antosia uczyniła. Dzisiejszy dzień przywitał Martę z lepszym samopoczuciem. Oczywiście zrastająca sie blizna po cesarskim cięciu nadal pobolewa przy poruszaniu się, ale to nic nie znaczy w porównaniu ze szczęściem jakie przyniósł ze soba Antek.
Dziś mieliśmy nowe doświadczenie, a nawet dwa! Po pierwsze udało się Antka przystawić do karmienia na siedząco, co jednak jest teraz, z uwagi na bliznę, wygodniejsze dla Marty. A po drugie, samodzielnie po raz pierwszy przewijaliśmy Antosia. Wiem, wiem... powiecie "no i co? wielkie mi tam, nakarmili dziecko i je przewineli". Ale chyba Ci, którzy tak powiedzą, albo nie mieli jeszcze dziecka, albo mieli je tak dawno, że juz zapomnieli ile radości dają takie "małe sukcesy" przy opiece nad taka malutką kruszynką.
Dodam jeszcze tylko, że powrót Antosia i jego mamy do domu przewidywany jest na najbliższą niedzielę.
Ach, i jeszcze jedno. Antoś dostał ocene 9/10, waży, tak jak pisaliśmy 3,250 kg, a ile ma wzrostu (chyba raczej długości powinno sie napisać ;-) ) tego nie wiemy, bo w natłokuporodów, ktoś kto go mierzył nie zapisał tego w karcie... Dlatego rozmiar Antka poznamy później, po kolejnym pomiarze.
P.S. Dziękujemy wszystkim serdecznie za wszystkie dobre słowa, jakie zapisaliście w księdze gosci. Jesteście kochani!






- 28.03.2006 godz. 16.00 - Uff, troche doszedłem do siebie to i opiszę przebieg wczorajszych wydarzeń.
Od 14.00 Marcie zaczęły sie skurcze. Początkowo w większych odstepach czasu, później coraz częściej. Około 18.00 skurcze pojawiały sie regularnie co 5 minut. Lekarz po badaniu stwierdził - Idziemy na blok porodowy. To i poszliśmy. Na bloku porodowym byliśmy pare minut po 19.00. Znów badanie KTG i okazało się, że w czasie skurczu Antek mocno zwalnia. Jego tętno spadało do 70-80 uderzeń na minutę, co przy normie takiego małego dzieciaczka, która wynosi około 140-160 uderzeń, było bardzo kiepskim wynikiem. Lekarz zdecydował - tniemy. Dalej sprawy potoczyły sie bardzo szybko. Biegiem przewieżliśmy Martę na blok operacyjny, tam w kilka minut cały zespół był gotowy. Mycie rąk, maseczki na twarze, czepki na głowę i dalej do cięcia. O 20.00 brzuch Marty został rozcięty i wyjęto z niego Antosia razem z całym pęcherzem płodowym itd. Rozcięcie pecherza i już Antoś jest z nami. Podczas całego zabiegu Marta była bardzo dzielna i przez większośc czasu przytomna. Antoś, po krótkim spotkaniu z rodzicami (Marta w tym czasie była zaszywana) pojechał w inkubatorze na oddział noworodków. Marta, po zaszyciu trafiła na OIOM, gdzie leżała sobie aż do dzis rano. Hmmm, leżała sobie... cierpiała raczej trzeba napisać, bo leki powodujące obkurczanie miejsca w którym do niedawna siedział Antek w powiązaniu ze świeżo zszytym rozcięciem dawały raczej kosmiczne efekty bólowe. Ale Martusia była dzielna i wytrzymała.
Dziś już sobie oboje leżą na oddziale noworodkowym i czekaja na wypis, który nastąpi w ciągu najbliższych 4-5 dni.
Tymczasem to tyle relacji. Zapraszam do obejrzenia najnowszych zdjęc. Dodam jeszcze tylko, że warto byc przy porodzie i wspomagać żonę w tych trudnych chwilach. A wrażenia, kiedy słyszy sie pierwszy krzyk dziecka i widzi sie pierwszy jego kontakt z matką są niewypowiedzianie piękne. Ojcowie, odwagi, warto!






- 27.03.2006 godz. 20.00 - Urodził sie Antek. 3250g. Cesarka. Wrażenia, oraz przebieg wydarzeń opiszę później, bo nie mam teraz siły. Oto kilka (właściwie dwie) fotki Antka (na tych zdjęciach Antek ma 13 (słownie trzynaście) minut życia :-) :

(32kB)

(30kB)





- 26.03.2006 godz. 22.33 - Skurcze, które pojawiały się wcześniej ( i zresztą nadal się pojawiają okresowo), po wnikliwym badaniu okazały się nie być jeszcze tymi "właściwymi" skurczami porodowymi. Owszem, coś się dzieje, organizm szykuje się do porodu, ale te skurcze to jeszcze nie sedno sprawy. Mamy nadzieję, że po zażyciu środków rozkurczowych Marcie uda się choć trochę pospać tej nocy. I znów.... - czekamy.




- 26.03.2006 godz. 17.50 - Skurcze nabierają regularności. Teraz występuja co c.a. 10 minut. Są jeszcze słabe, ale nabierają na intensywności. Zwiększa się też rozwarcie. Obecny proces może wyhamować, lub dalej się rozwijać. Jeśli nadal będzie się rozwijał to prawdopodobnie Antek jutro wyjdzie do nas. Zobaczymy... . Znów pozostaje nam czekać cierpliwie :-) .




- 25.03.2006 - Dziś pojawiły się pierwsze nieregularne skurcze. Być może obejdzie się bez oksytocyny. Musimy cierpliwie poczekać, może porób zacznie się samoczynnie. Podsumowując - nadal cierpliwie czekamy, ale pojawiaja się pierwsze sygnały, że organizm szykuje się do porodu.... :-)




- 24.03.2006 trochę później ;-) - Badanie USG wykazalo, ze waga Antka to 2,8 kg - troche malo jak na przenoszona juz o tydzien ciaze, ale wiemy, ze czasami taki pomiar przeklamuje i to dosyc znacznie. Czekamy na dalsze wyniki kolejnych badan...




- 24.03.2006 - Marta została przyjęta do szpitala im. Madurowicza w Łodzi. Czekamy na wyniki kolejnych badań. Plan jest nastepujący:


Stronę wygenerowano 06/01/2009 o godz. 3 : 56
© Konradki (ostatnie zmiany: 21.12.2008)